Gdy dziś rano wstałam nawet nie przypuszczałam, że 31 dzień miesiąca może się zmienić w 13. Normalnie jeden wielki pech i pasmo nieszczęść. Pomimo że jednego dziecka się pozbyłam, pozostała dwójka tak dała popalić że o godzinie 9.30 mieliśmy serdecznie dość wszystkiego, a gdzie tu jeszcze jakieś Święta. Pozostawiając dom w stanie pobojowiska, udaliśmy się na śniadanko do rodzinki. A pasma nieszczęść? Więc pokrótce i w podpunktach:
- wsiadając do auta jakimś czarodziejskim trafem kozakiem zahaczyłam sobie moje piękne kabaretki i zrobiła się ogromna dziura ...no cóż cała ja ;-)
- potem synek rodzynek dwa razy rozwalił sobie wargę ... cóż uczy się biegać ;-)
- średniaczka Tosia obżerała się jakbym jej wcale nie karmiła i wróciła do domu z giga brzuszkiem ;-)
- podczas ubierania spodni biegowych jakimś cudem zamkiem podarłam sobie skarpetkę ... hmmm trudne do wyjaśnienia ;-)
- podczas biegu w kierunku Czarnej, czarny kot przebiegł nam drogę ;-) wmawiam sobie że nie był pechowy bo nadal żyję ... ;-)
ale ...
udało mi się z mężem przebiec trasę Półmaratonu Przytok. Gdyby nie stracony czas na dopajanie na 12 km i walkę z słuchawkami na 15 myślę, że zakończyłabym ten dystans w czasie 2 godziny 12 minut, a tak było 2h 16 minut. Czyli jest szansa by za 12 dni zmieścić się w 2:15. Powiem że czuję się wyśmienicie i byłam w stanie jeszcze przyspieszać na 20 kilometrze, czyli że forma jest stanie rozwojowym i rokuję, jak by to powiedział Pawlak z "Samych Swoich". Wygrałam z moim mężem. Na ostatnim kilometrze ostro go wysadziłam i mógł tylko oglądać moją zgrabną pupę ;-)
Pudła pewnie nie będzie, życiówki też nie, ale porządne otwarcie sezonu biegowego w fajnych plenerach.
Twój mąż może teraz zacytować klasyka z Seksmisji - Kobieta mnie bije....(w biegach). Gratuluje wytrzymałości i samozaparcia, a pasmo nieszczęść nie było aż takie tragiczne. Trzymam kciuki za start, może jednak powalczysz o pudło?
OdpowiedzUsuńKochana! Najważniejsze, że mąż miał piękny obrazek przed sobą:)Ten pan na zdjęciu powyżej też pewnie chciałby oglądać ładną, chudą pupę swojej żony, ale póki ona nie weźmie się za bieganie nic z tego nie będzie. Dziękuję za życzenia świąteczne! Po odbiór moich zapraszam do siebie na blog:)Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń